życie (d)ostateczne.
marzec 15, 2008
Czy możemy? Czy mamy prawo? Myśleć o czymś więcej. Liczyć na coś więcej. Na coś lepszego. Nawet kiedy kochamy i jesteśmy kochani. Gdy czujemy szczęście i bezpieczeństwo każdego dnia. I również gdy ich nie ma.
Skąd pewność, że nasz związek to najlepsze, co mogło nam się w życiu przydarzyć? Skąd pewność, że gdybyśmy zdjęli klapki z oczu, wyłączyli wszystkie blokady nie stanąłby nam na drodze okaz jeszcze piękniejszy, pociągający, pasujący, jeszcze bardziej idealny? Okaz bez wad, przyzwyczajeń, rozczarowań, które wyprowadzają nas codziennie z równowagi. Nie chodzi tutaj o nowość i świeżość, która zawsze była podniecająca. Chodzi o tą lepszą połowę.
Gdyby istniała… czy warto ryzykować? Czy zasługujemy na coś więcej? Czy warto być naiwnym? Egoistycznym. Pewnym swojej wartości. Czy istnieje pewien moment dojrzałości, kiedy jesteśmy gotowi pogodzić się z losem lub podjąć wyzwanie?
Odczuwamy ból, gdy w wyobraźni ukochana osoba jest bardziej szczęśliwa u boku kogoś obcego i zabiera nasze dotychczasowe życie. Ale co czujemy, gdy to my stoimy w tym miejscu? My, jako my, nie partnerzy.
Pytam, bo nie znam odpowiedzi.



Leave a Reply